Dzięki wieloletniej praktyce jesteśmy w stanie uniknąć wielu nieprzyjemnych niespodzianek. Wiemy jak dobrać winorośl i jak ją prowadzić i chronić. Mamy praktykę w produkcji wina - potrafimy dobrać narzędzia i niezbędne akcesoria. Na bieżąco śledzimy uregulowania prawne dotyczące produkcji wina.
Onegdaj pracowałem jako starszy inżynier laboratoryjny w PRL-owskiej centralnej instytucji. Przez miesiąc zarabiałem
tyle co pomocnik na stacji benzynowej w RFN w dwa dni. Co było robić... Schowałem dyplom do szuflady i ruszyłem za chlebem na zachód.
Obsługiwałem wesołe miasteczko w Szwecji, pracowałem w odlewni żeliwa i przetwórni warzyw w Holandii.
Ale najmilej wspominam dłuższy pobyt w Palatynacie, gdzie przez parę sezonów pracowałem przy winobraniu
i w hurtowni zaopatrującej okoliczne winnice.
Kiedy jeździłem po przepięknych terenach Palatynatu, byłem zaskoczony długowiecznością rolniczych siedzib.
Wiele pieczołowicie remontowanych i rozbudowywanych zabudowań pochodziło z XVIII, a nawet z XVII wieku. Świadczy to o tym,
że przez trzysta czy czterysta lat kultura winiarska zapewniała byt i życie na niezłym poziomie materialnym całym rodzinom.
Bardziej poruszył mnie jednak fakt, że wytwarzanie wina w niczym nie przypominało tam znanej mi z PRLu fabrycznej produkcji
milionów litrów wyrobów nazywanych winem. Tam miałem do czynienia z twórczością i emocjami, sztuką i pięknem.
Teraz trzymając w ręku kieliszek z płynem o hipnotyzującej barwie, kryształowej klarowności i metalicznych refleksach dziękuję Opatrzności,
że przez tyle lat wino jest z nami i miejmy nadzieję, że będzie zawsze, przetrwa następne kryzysy, albowiem in vino veritas.
Z poważaniem,
enolog amator Krzysztof Olczyk